Szczecinianie stracili punkt w ostatnich 3 minutach

25 Nov 2012 |

Wielkie emocje mogli przeżywać zgromadzeni w hali w Szczecinie kibice. Gaz-System Pogoń zremisował z MMTS-em 28:28 (16:11), ale gospodarze przyjęli ten wynik ze sporym niedosytem. Początek meczu to popis gry bramkarzy obu ekip, przy jednoczesnej niemocy rzutowej atakujących. Ten marazm znacznie szybciej przełamali gospodarze, a wynik spotkania po 7. minutach otworzył Paweł Krupa. Kilka chwil później po rzucie ze skrzydła Wojciecha Zydronia na tablicy świetlnej było już 5:1 dla miejscowych. W tym momencie natychmiast o czas poprosił szkoleniowiec kwidzynian Krzysztof Kotwicki. Na niewiele to się zdało, bo przewaga ciągle należała do Gaz-System Pogoni. Bardzo dobrą partię rozgrywał tego dnia obrotowy Nenad Marković, którego dobrze ustawionego raz po raz dostrzegali koledzy z drużyny. Najjaśniejszym punktem MMTS-u w pierwszej połowie był zdecydowanie Sebastian Suchowicz. Popis gry obronnej dał w 21. minucie, gdzie dwukrotnie stawał na wysokości zadania. To samo powtórzył 3. minuty później wywołując euforię grupki ok. 20 kibiców gości. W ataku doskonale radził sobie z kolei zaledwie 21-letni Tomasz Klinger, który aż 4-krotnie pokonywał Tomislava Stojkovicia. Wynik do przerwy w ostatnich sekundach ustalił jednak Bartosz Konitz. Drugą połowę podopieczni Rafała Białego rozpoczęli od 3 dwuminutowych kar. W 31. minucie na ławkę powędrował Zbigniew Kwiatkowski. Pograł zaledwie kilka sekund i ponownie został ukarany wykluczeniem. Jego wyczyn powtórzył w 36. minucie Konitz. Na szczęście nie odbiło się to tak negatywnie na grze miejscowych, jakby się można było spodziewać. Trener Kotwicki na drugie 30. minut zmienił ustawienie obronne swojego zespołu i Adrianowi Nogowskiemu nakazał indywidualne krycie Michala Bruny, którego tym samym praktycznie wyeliminował z gry. Na kwadrans przed końcem zawodów przyjezdni zbliżyli się już tylko na jedno trafienie, autorem bramki był wspomniany chwilę wcześniej Nogowski. Dobra gra kwidzynian została nagrodzona także w 48. minucie tego spotkania. Na pierwszy w tym meczu remis wyprowadził kolegów trafieniem z rzutu karnego Michał Adamuszek. Wyrównanie podziałało na szczypiornistów Pogoni dość mobilizująco, bo po dwóch rzutach Konitza znowu dwubramkowe prowadzenie należało do szczecinian. Pod sam koniec meczu przypomniał o sobie Jacek Wardziński. Jego trzecie trafienie w odstępie kilku minut pozwoliło gospodarzom odskoczyć na 4 trafienia (28:24). Wydawało się, że takiej przewagi nie da się roztrwonić, jak się jednak potem okazało wszystko jest możliwe. Powtórzyły się mecze z Zabrza i Lubina, kiedy to Pogoń oddawała wypracowane przez cały mecz prowadzenie i przegrała tamte spotkania. Tym razem nie zakończyło się to aż taką katastrofą. - Cieszę się, że przy tym ostatnim rzucie, który doprowadził do wyrównania nie zadrżała mi ręka. Sam nie wiem jak to zrobiłem, że to trafiłem. Najważniejsze, że się udało, z czego jestem bardzo zadowolony - skomentował ostatnie sekundy i swój "złoty strzał" Tomasz Klinger. Gaz-System Pogoń Szczecin - MMTS Kwidzyn 28:28 (16:11)

Wielkie emocje mogli przeżywać zgromadzeni w hali w Szczecinie kibice. Gaz-System Pogoń zremisował z MMTS-em 28:28 (16:11), ale gospodarze przyjęli ten wynik ze sporym niedosytem.
Początek meczu to popis gry bramkarzy obu ekip, przy jednoczesnej niemocy rzutowej atakujących. Ten marazm znacznie szybciej przełamali gospodarze, a wynik spotkania po 7. minutach otworzył Paweł Krupa. Kilka chwil później po rzucie ze skrzydła Wojciecha Zydronia na tablicy świetlnej było już 5:1 dla miejscowych. W tym momencie natychmiast o czas poprosił szkoleniowiec kwidzynian Krzysztof Kotwicki. Na niewiele to się zdało, bo przewaga ciągle należała do Gaz-System Pogoni. Bardzo dobrą partię rozgrywał tego dnia obrotowy Nenad Marković, którego dobrze ustawionego raz po raz dostrzegali koledzy z drużyny.
Najjaśniejszym punktem MMTS-u w pierwszej połowie był zdecydowanie Sebastian Suchowicz. Popis gry obronnej dał w 21. minucie, gdzie dwukrotnie stawał na wysokości zadania. To samo powtórzył 3. minuty później wywołując euforię grupki ok. 20 kibiców gości. W ataku doskonale radził sobie z kolei zaledwie 21-letni Tomasz Klinger, który aż 4-krotnie pokonywał Tomislava Stojkovicia. Wynik do przerwy w ostatnich sekundach ustalił jednak Bartosz Konitz.
Drugą połowę podopieczni Rafała Białego rozpoczęli od 3 dwuminutowych kar. W 31. minucie na ławkę powędrował Zbigniew Kwiatkowski. Pograł zaledwie kilka sekund i ponownie został ukarany wykluczeniem. Jego wyczyn powtórzył w 36. minucie Konitz. Na szczęście nie odbiło się to tak negatywnie na grze miejscowych, jakby się można było spodziewać.
Trener Kotwicki na drugie 30. minut zmienił ustawienie obronne swojego zespołu i Adrianowi Nogowskiemu nakazał indywidualne krycie Michala Bruny, którego tym samym praktycznie wyeliminował z gry. Na kwadrans przed końcem zawodów przyjezdni zbliżyli się już tylko na jedno trafienie, autorem bramki był wspomniany chwilę wcześniej Nogowski. Dobra gra kwidzynian została nagrodzona także w 48. minucie tego spotkania. Na pierwszy w tym meczu remis wyprowadził kolegów trafieniem z rzutu karnego Michał Adamuszek.
Wyrównanie podziałało na szczypiornistów Pogoni dość mobilizująco, bo po dwóch rzutach Konitza znowu dwubramkowe prowadzenie należało do szczecinian. Pod sam koniec meczu przypomniał o sobie Jacek Wardziński. Jego trzecie trafienie w odstępie kilku minut pozwoliło gospodarzom odskoczyć na 4 trafienia (28:24). Wydawało się, że takiej przewagi nie da się roztrwonić, jak się jednak potem okazało wszystko jest możliwe. Powtórzyły się mecze z Zabrza i Lubina, kiedy to Pogoń oddawała wypracowane przez cały mecz prowadzenie i przegrała tamte spotkania. Tym razem nie zakończyło się to aż taką katastrofą.
- Cieszę się, że przy tym ostatnim rzucie, który doprowadził do wyrównania nie zadrżała mi ręka. Sam nie wiem jak to zrobiłem, że to trafiłem. Najważniejsze, że się udało, z czego jestem bardzo zadowolony - skomentował ostatnie sekundy i swój "złoty strzał" Tomasz Klinger.
Gaz-System Pogoń Szczecin - MMTS Kwidzyn 28:28 (16:11)

Gaz-System: Stojković - Kwiatkowski 1, Bruna 1, Wardziński 4, Krupa 1, Chakmakov, Marković 5, Konitz 5, Zaremba 4, Frelek, Zydroń 6 (1/2), Walczak 1.

Kary: 6 minut (Konitz - 2 minuty, Kwiatkowski - 4 minuty)

Karne: 1/2

MMTS: Suchowicz, Szczecina - Pacześny 1, Klinger 6, Orzechowski 7, Sadowski 4, Adamuszek 2 (1/2), Rosiak 1, Nogowski 3, Seroka 1, Łangowski 2, Rombel 1.

Kary: 2 minuty (Łangowski)

Karne: 1/2

www.sportowefakty.pl