Potrzebny będzie 3 mecz

20 Apr 2015 |

Stal Mielec zdołała zrewanżować się Pogoni Szczecin na własnym parkiecie. Wygrała 31 - 24. Decydujące spotkanie w czwartek o godzinie 18:00 w Azoty Arenie.

Stal Mielec zdołała zrewanżować się Pogoni Szczecin na własnym parkiecie. Wygrała 31 - 24. Decydujące spotkanie w czwartek o godzinie 18:00 w Azoty Arenie.

Jako pierwsi rzut na bramkę zamienili Portowcy, a dokładniej uczynił to Bartosz Konitz. Niemniej, po czterech minutach na prowadzenie 3:1 wyszli miejscowi. Mogli to zawdzięczać w dużej mierze agresywnej obronie. Ekipa dowodzona przez Pawła Nocha nie poszła jednak za ciosem i "nie odjechała" szczecinianom. W bramce włączył się Krzysztof Szczecina, który raz po raz odbijał piłkę w pole gry. Nic więc dziwnego, że mimo słabszej postawy w ataku Pogoń zdołała wyrównać na 3:3. Drużyna z podkarpackiego starała się szybko wznawiać swoje akcje, ale często "nadziewała się" na wspomnianego wcześniej Szczecinę.
Jeszcze przed upływem kwadransa szczecinianie wypracowali sobie dwa "oczka" zapasu. "Czeczeńcom" sytuację ratowały za to rzuty karne. W nich bezapelacyjnie brylował nieomylny tego dnia Gliński. W pewnym momencie spotkania w niepotrzebną dyskusję z arbitrami z Krakowa wdał się Wojciech Zydroń. Właśnie przez ten fakt otrzymał podwójne upomnienie, a Stal mogła wykonywać kolejny rzut z linii 7 metrów. Im dłużej trwał mecz, tym coraz śmielej dawali o sobie znać obaj golkiperzy. W ostatnich dwóch minutach niemal co chwilę rozbrzmiewał gwizdek dwójki sędziów. Zaczęło się od faulu Marka Szpery na Michale Brunie, a skończyło na upomnieniu dla "Oranje". Na przerwę w lepszych nastrojach mogli jednak zejść gospodarze, którzy prowadzili 13:11.
Mimo, że po zmianie stron przy piłce byli mielczanie, to nie zdołali osiągnąć trzybramkowej przewagi. Dość powiedzieć, że zamiast zyskać, stracili aż dwa gole i na tablicy ponownie najczęściej pojawiającym się rezultatem był remis. Między 34. a 38. minutą na parkiecie panowało ogromne zamieszanie. Obie drużyny popełniały dość proste błędy. Szybciej z problemów wyszła Stal i w końcu zyskała przewagę (18:15). Z kolei szczecinianie w dalszym ciągu mieli duże trudności w zdobywaniu bramek.
W ostatni kwadrans Pogoń wchodziła ze stratą aż pięciu "oczek" (21:16). Wynik dla Stali wypracowywał głównie Lipka, którego pokonać problem mieli przyjezdni. Po chwili o czas zdecydował się poprosić Rafał Biały. To był właściwie ostatni moment na odwrócenie losów rywalizacji. Bardzo drobiazgowo zawody prowadziła krakowska para sędziów. Oba zespoły za ich sprawą spędziły łącznie aż 28 minut na ławce kar, a do końca pozostało jeszcze całkiem sporo czasu. Na 12 minut przed końcem "Czeczeńcy" prowadzili już 23:17 i byli bardzo blisko zrewanżowania się Pogoni. W dodatku kilka chwil wcześniej z urazem stawu skokowego zszedł Bruna.
W 50. minucie w wyniku kolejnej kary mecz przedwcześnie zakończył Mateusz Zaremba. W tym momencie jedynie jakiś cud mógł sprawić, by miejscowi tego spotkania nie wygrali. Taki cud jednak nie nastąpił. Przy stanie 27:21 w 55. minucie można było już wręczać laur zwycięzcy, który tego dnia należał się podopiecznym Nocha. W ostatnich chwilach spotkania Biały dał szansę gry młodszym zawodnikom. Ostatecznie spotkanie skończyło się wynikiem 31:24. Trzeci mecz zostanie rozegrany w najbliższy czwartek 23.04. w Azoty Arenie.
PGE Stal Mielec - Pogoń Szczecin 31:24 (13:11)
PGE Stal: Nikolić, Lipka - Wilk 2, Janyst, Krieger 3, Sobut 2, Obiała, Szpera 5, Gudz, Basiak, Gliński 10/8, Krzysztofik 3, Chodara 6.
Karne: 8/8
Kary: 16 min.
Pogoń: Szczecina, Kowalski - Grzegorek 1, Bruna 4, Gobber, Walczak, Gmerek, Gierak 3/1, Krupa, Krysiak, Jedziniak 1, Statkiewicz, Konitz 4, Zaremba 2, Jezierski, Zydroń 9/4.
Karne: 5/6
Kary: 16 min.
Kary: PGE Stal - 16 min. (Gudz, Wilk - 4 min., Szpera, Krzysztofik, Gliński, Krieger - 2 min.); Pogoń - 16 min. (Zaremba - 6 min., Zydroń - 4 min., Konitz, Jedziniak, Walczak - 2 min.).
Czerwona kartka: Mateusz Zaremba (50' - z gradacji kar).