Orlen Wisła Płock nie pozostawiła złudzeń szczecinianom

10 Dec 2014 |

Po raz drugi w Pucharze Polski los skrzyżował ze sobą Gaz-System Pogoń i Orlen Wisłę. Od początku meczu inicjatywę przejęli Nafciarze, którzy potwierdzili swoją znakomitą dyspozycję z Ligi Mistrzów.

Po raz drugi w Pucharze Polski los skrzyżował ze sobą Gaz-System Pogoń i Orlen Wisłę. Od początku meczu inicjatywę przejęli Nafciarze, którzy potwierdzili swoją znakomitą dyspozycję z Ligi Mistrzów.

Ciągle bez Wojciecha Zydronia, Mateusza Zaremby i Lecha Kryńskiego, ale już z Patrykiem Walczakiem przystąpili do rywalizacji w 1/8 finału Pucharu Polski szczecinianie. Jedynym bramkarzem w Gaz-System Pogoni na ten mecz został Krzysztof Szczecina. Jedna zmiana w porównaniu do zestawienia z 11. kolejki PGNiG Superligi zaszła w ekipie wicemistrza Polski - Orlen Wisły Płock. W protokole przedmeczowym znalazło się nazwisko 19-letniego rozgrywającego Mateusza Piechowskiego.

Bardzo skoncentrowane przystąpiły do tego spotkania obie siódemki. Wynik otworzył Alexander Tioumentsev, ale dosłownie kilka sekund później wyrównał Łukasz Gierak. Od początku zawodów w bramce Nafciarzy zameldował się Marcin Wichary i trzeba przyznać, że już wówczas pokazał, że będzie mocną stroną gości. Bardzo dobrze wprowadził się również Tioumentsev. Z czterech goli, które pojawiły się na tablicy świetlnej po stronie nie tak dawnych pogromców Katalończyków w 7. minucie aż trzy padły właśnie jego łupem. Miejscowi starali się utrzymywać bliski dystans ze swoim rywalem, ale nie uniknęli błędów własnych. Te zaś pozwalały uruchamiać kontry, z których doświadczeni gracze Manolo Cadenasa potrafili skorzystać. W pewnym momencie miało się wrażenie, że Pogoń zbyt szybko starała się kończyć swoje akcje rzutem, co wpływało na skuteczność.

Po pierwszym kwadransie wynik brzmiał 6:11. Nafciarze po upomnieniu dla Bruny wyszli z obroną na 9 metr, co utrudniało rozegranie akcji. Co ciekawe, podobny wariant defensywy starali się zastosować Gazownicy. Obie drużyny potrafiły sobie z tym jednak radzić. Z jednej strony robili to Bartosz Konitz i Łukasz Gierak, z drugiej zaś Ivan Nikcević czy też Nemanja Zelenović. W 20. minucie było już 8:16. Dwie kontry błyskawicznie wykorzystał Valentin Ghionea. Pogoń w pewnym wydawała się być już zrezygnowana. Co chwilę pojawiały się jakieś niewymuszone błędy w ataku, a to tylko napędzało płocką Wisłę. W pewnym momencie goście zaczęli popisywać się coraz to ładniejszymi akcjami, jak chociażby ta z udziałem Michała Daszka z 26. minuty zawodów. Do przerwy szczecinianie przegrywali aż 12:24. Oznaczało to ni mniej ni więcej, jak konieczność skoncentrowania się Pogoni już tylko na ostatnim ligowym meczu, który zostanie rozegrany w najbliższą sobotę w Głogowie.
Orlen Wisła bez większych problemów ograła szczecińską Gaz-System Pogoń

W drugiej połowie Cadenas postawił na Rodrigo Corralesa w bramce. Innych zmian, na ten moment, nie dokonał. W Pogoni z kolei Wojciecha Jedziniaka na skrzydle zastąpił Mateusz Gmerek. Wynik otworzył Konitz. Goście swoją pierwszą bramkę zdobyli dopiero 37. minucie. Nieco wcześniej zareagować, mimo wysokiego prowadzenia, postanowił szkoleniowiec Wisły. Mizerny bilans strzelecki Nafciarzy był m.in. efektem lepszej gry Pogoni w obronie oraz postawie bramkarza Krzysztofa Szczeciny. Z drugiej jednak strony, także wysokie prowadzenie mogło odbić się na postawie faworyzowanej siódemki z Płocka. W 41. minucie było już jednak 17:29, a tym samym status quo został przywrócony.

Ostatnie minuty nie mogły przynieść zbyt wielkich emocji. Wiślacy byli pewni zwycięstwa. Pytaniem pozostawało jedynie to, jakim wynikiem zakończą się te zawody, a goście mieli wyraźną ochotę na okazałą wygraną. Na 12 minut przed końcową syreną wynik brzmiał 19:33. Ekipa z Grodu Gryfa starała się coś jeszcze zrobić. Zmianie uległa defensywa gospodarzy. Do krycia indywidualnego wyszedł obrotowy Tomasz Grzegorek. Debiut w tym spotkaniu zaliczył Mateusz Piechowski i od razu w pierwszej swojej akcji zdobył bramkę. Jako ciekawostkę można dodać, że dopiero w 55. minucie płocczanie po raz pierwszy wykonywali rzut karny. Nie pomylił się Daszek (21:38). Dość długo na swoją 40. bramkę czekali goście. Doczekali się tego dopiero w ostatniej minucie meczu. Zdobył ją Angel Montoro ustalając wynik końcowy na 24:40.

Gaz-System Pogoń Szczecin - Orlen Wisła Płock 24:40 (12:24)

Gaz-System Pogoń: Szczecina - Grzegorek 1, Bruna 3, Gobber 2, Walczak 1, Gmerek 1, Gierak 6, Krysiak 1, Jedziniak 2, Statkiewicz 1, Konitz 6/1.
Karne: 1/4
Kary: 4 min.

Orlen Wisła: Wichary, Morawski, Corrales - Kwiatkowski, Daszek 5/1, Racotea 3, Tioumentsev 4, Wiśniewski 4, Ghionea 3, Rocha 3, Piechowski 1, Jurkiewicz, Syprzak 2, Zelenović 6, Montoro 3, Nikcević 6.
Karne: 1/1
Kary: 6 min.

Kary: Gaz-System Pogoń - 4 min. (Bruna, Statkiewicz - po 2 min.); Orlen Wisła - 6 min. (Syprzak - 4 min., Kwiatkowski - 2 min.)

Sędziowie: Gratunik (Zielona Góra), Wołowicz (Ostrów Wlkp.).
Delegat ZPRP: Marek Żabczyński.
Widzów: 1000.